To jedno z najczęściej słyszanych zdań w polskiej piłce. Moim zdaniem pada zdecydowanie za często.
Scenariusz, który znamy aż za dobrze
Prezentujesz klubowi zawodnika, który przez ostatnie sezony regularnie grał na poziomie Ekstraklasy lub I ligi. Bez poważniejszych problemów zdrowotnych w całej karierze. Z pozytywnymi referencjami także pod względem charakteru. Innymi słowy: zdrowy na ciele i na umyśle. Są jego mecze, statystyki, dane. Jest po prostu wszystko.
I wyobraź sobie, że klub z IV poziomu rozgrywkowego zaprasza go na testy.
Żart? Niestety nie. Choć sam tak to odbieram, bo trudno przyjąć to na poważnie. Pytasz, czy możecie porozmawiać o szczegółach i ustalić warunki, żeby później nikt nie był zaskoczony. W odpowiedzi słyszysz, że porozmawiamy po testach.
Gdzie jest powaga? Gdzie granica?
Co właściwie chcecie przetestować?
Kiedy testy są uzasadnione
Nie jestem przeciwnikiem testów jako takich. Czasem są wskazane, na przykład gdy:
- zawodnik długo nie grał,
- wraca po kontuzji,
- przychodzi z ligi, której poziom trudno zweryfikować,
- klub nie ma wystarczającego materiału,
- piłkarz jest bardzo młody,
- klub ma konkretną wątpliwość dotyczącą jego aktualnej dyspozycji.
W takich sytuacjach: jasne, porozmawiajmy.
Ale mamy 2026 rok
Dysponujemy pełnymi meczami, platformami scoutingowymi, statystykami i danymi. Mamy historię minut, informacje o urazach i sieć kontaktów, dzięki której referencje o piłkarzu zbierzemy w mgnieniu oka.
Możemy łatwo zweryfikować, jak funkcjonował przez kilkadziesiąt spotkań o punkty, pod presją wyniku, przeciwko różnym rywalom.
A ktoś chce to samo sprawdzić i ocenić podczas trzech, czterech treningów?
Test to element procesu, nie jego substytut
Testy mogą być częścią procesu scoutingowego, ale go nie zastępują. Powinny odpowiadać na konkretne pytania. W przeciwnym razie zostaje działanie na zasadzie „niech przyjedzie, zobaczymy“, czyli zwykłe odkładanie odpowiedzialności za decyzję.
A jak Wy to widzicie?
Gdzie według Was kończy się rozsądna weryfikacja, a zaczyna testowanie dla samego testowania? Dajcie znać w komentarzach.
